Kijów, Ukraina
Już na Ukrainie, w Kijowie, od mojego ostatniego pobytu w tym kraju nie wiele się zmieniło, dalej jest tu jak w czeskim filmie Ragtime, co czasem jest dla mnie ciężkie do zrozumienia. Podróż minęła spokojnie, na granicy spotkałem jednego Polaka z Wrocławia, który jechał do Lwowa i akurat zupełnym przypadkiem miał miejscówkę w tym samym przedziale. Na dworcu jedną z ciekawszych postaci była chyba Hinduska mieszkająca w Niemczech, która chciała pojechać sobie do Lwowa, nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że chciała przekroczyć granicę na niemiecki dowód osobisty, nie miała paszportu. Mówiła, że z takim dowodem poleciała do Londynu i ciężko było jej wytłumaczyć, że na Ukrainę tak się nie da. Ach dziwna ta Europa w oczach Hindusów. Gdyby nie ten Polak, który powiedział, że jechała z nim pociągiem, to ciężko byłoby się domyślić skąd ona się wzięła, bo przyszła w papciach.
Droga do Kijowa minęła spokojnie, byliśmy w wagonie z jakąś wycieczką szkolną i miejsce w przedziale trafiło się właśnie z jej uczestnikami. Zgodnie z planem dojechałem do Kijowa, nikt na mnie nie czeka, więc dzwonie pod jeden z podanych mi przed wyjazdem numerów, przedstawiłem się ładnie, mówię skąd się wziąłem i Andrew, bo właśnie z nim rozmawiałem, był bardzo zdziwiony, że już jestem, bo spodziewał się mnie w innym terminie, nie zrozumiałem do końca, czy chodziło tylko o inną godzinę czy o następny dzień. Czasem nikt specjalnie się tu nie przejmuje. Całe szczęście okazało się, że tym samym pociągiem jechała jeszcze jedna praktykantka, Kristina z Niemiec i inna z praktykantek dostała polecenie od Andrewa (nasz człowiek do kontaktów z IAESTE), żeby ją odebrać, więc przyszła też po mnie. Pojechaliśmy do ich mieszkania, bo jak mi Grit przekazała, z moim są drobne problemy. Andrew, ponoć znalazł coś dal mnie już jakieś dwa tygodnie temu, ale właściciel jak to wszyscy opisali zniknął, więc mieszkania, też nie ma i ponoć jeszcze na dwa dni przed moim przyjazdem nic nie było, ale teraz już coś ma. Kontakt z Andrewem nie był łatwy, jest on zajętym człowiekiem, bo już skończył studia i poza pracą dla IAESTE ma jeszcze dwie inne. Poszedłem razem z dziewczynami zwiedzać miasto (w tym mieszkaniu IAESTE mieszka 6 Niemek, poza tym jest jeszcze troje Niemców i jedna Szwajcarka, która pochodzi z Serbii). W końcu był ustalony plan, ja jestem o 18-19 (czas jest tu bardzo elastyczny) w domu, wtedy przychodzi Andrew i zabiera mnie do mieszkania, jeszcze dzwonił około 18 by powiedzieć, ze się spóźni, w końcu przyjechał ok. 20 i powiedział, że w tym mieszkaniu była jakaś awaria wody, wszystko jest zalane i dopiero jutro pojedzie je sprawdzić i jak będzie ok. to mnie zabierze, a ten noc spędzę w mieszkaniu dziewczyn na jakimś materacu. Cała sytuacja była trochę zabawna, ale ja wybredny nie jestem, spało się wygodnie. Następnego dnia zwiedzaliśmy muzeum Czatnobylu całą grupą, oni zamówili przewodnika po niemiecku, dzień jakoś minął. W między czasie doszła do mnie wiadomość, że zadzwonił Andrew i umawiamy się na godz. 17 i jest jakieś mieszkanie zupełnie gdzie indziej. Plan był taki, ze okole 20 on zadzwoni po taksówkę, ja nią pojadę na wskazany adres razem z jednym łóżkiem z mieszkania i on będzie tam na mnie już czekał. W między czasie pojawił się jakiś kolega Andrewa imieniem Anton i on pojechał razem ze mną. I tak jedziemy sobie taryfą gdzieś nie wiadomo gdzie z łóżkiem na pace. Szczęśliwie dojechaliśmy, mieszkam teraz przez 10 dni w mieszkaniu z jedną babuszką i jej wnukiem, niedaleko metra lini zielonej. Mam pokój dla siebie, co jest tu istnym luksusem. Standard nie jest luksusowy, ale tego się nie spodziewałem. Poszliśmy razem z Antonem, Andrewem i Sasza na pizze Ragtime, pokazali mi gdzie jest metro i jutro powinienem pójść do mojej pracy. Teoretycznie miałem zacząć wczoraj, ale jak się spytałem przedwczoraj Andrewa o co z moją pracą to powiedział, że jutro mam dzień wolny. Z tego wynika, że czas rzeczywiście nie gra tu dużej roli. Na przykład jedna niemka, która ponoć pracuje tam gdzie ja, po przyjeździe i spędzeniu 2 dni w Kijowie wzięła sobie urlop i teraz zwiedza, ponoć obecnie jest na Krymie. O tym jak wygląda tu praca praktykantów opiszę później.
